Jacek Kruszewski: musimy walczyć jak lwy, bo nie ma już miejsca na błędy

Rozmawialiśmy z prezesem piłkarskiej Wisły Płock, Jackiem Kruszewskim m.in. o sytuacji klubu, debiutu nowego szkoleniowca, a także możliwych zmianach w przyszłym sezonie. 

Michał Żabowski: Jak Pan oceni debiut w roli szkoleniowca Wisły, Leszka Ojrzyńskiego? 

Jacek Kruszewski: Na pewno cieszą punkty i to jest najważniejsze, że w końcu udało nam się mecz wygrać, ponieważ byliśmy już w trudnej sytuacji i tutaj wolałbym postawić kopkę, bo te punkty są najistotniejsze. Oczywiście styl nie był najlepszy, ale ja już powiedziałem wcześniej, ja już nie chce żebyśmy ładnie grali, a zaczęli w końcu punktować. Już przestało się mówić o tym, że Wisła gra ładnie, a zaczęło się mówić, że jesteśmy pewniakiem do spadku. Także po meczu ze Śląskiem cieszy komplet punktów, cieszy że zespół popracował już kilka dni z nowym trenerem, myślę że zrozumienie pewne między zawodnikami, szkoleniowcami jest. Było to widać na boisku, zespół walczył, biegał, bardzo się starał, natomiast jakości piłkarskiej było niewiele. Jednak cieszmy się z tego, że złapaliśmy kontakt z zespołami które są przed nami i teraz każdy mecz będzie o życie. 

Najbliższy mecz o życie już jutro w Sosnowcu. Zagłębie także ma nóż na gardle i wcale to spotkanie łatwiejsze od tego ze Śląskiem nie będzie. 

Tu nie będzie żadnego łatwego meczu. Zagłębie jest na ostatnim miejscu w tabeli, ale w tym roku gra bardzo dobrze. Sosnowiec dużo biega, walczy w każdym meczu, postawił się najsilniejszym zespołom i zdobył sporo punktów. Też złapał kontakt m.in. z nami i czeka nas bardzo trudne spotkanie. Natomiast tak jak powiedziałem, tutaj nie ma łatwych rywali, nie ma łatwych meczów. My trochę złapaliśmy oddechu i cieszę się, że te głowy będą trochę spokojniejsze. Zagłębie także ma nóż na gardle, są w gorszej sytuacji od nas i oni będą musieli się na nas rzucić, a my musimy podjąć rękawice, musimy walczyć w tym meczu jak lwy, bo w tej chwili nie ma już miejsca na błędy. Jesienią wygraliśmy 2:0, jednak to też nie był łatwy mecz, dlatego spodziewamy się tam bardzo trudnej przeprawy i bardzo ciężkiego pojedynku. 

Powiedział Pan, że Sosnowiec biega. Wielu osobom wydawało się, że Wisła mało biega na murawie za kadencji Kibu Vicuny, nawet w statystykach meczowych zazwyczaj to rywale pokonywali większy dystans od nas. Myśli Pan, że to klucz do tych słabych wyników? 

Statystyki też są mylące. Jeżeli mamy większe posiadanie piłki to mniej biegamy, bo wtedy przeciwnicy biegają za piłką. Więc to jest nie do końca tak, że my nie biegaliśmy. Bardziej staraliśmy się grać tą piłką i stąd te statystyki. Niemniej jednak, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne czy motoryczne to mamy pewne spostrzeżenia i zastrzeżenia. Rozmawiamy o tym z trenerami. Nowi trenerzy też już wiedzą, że tak powiem, co jest grane w zespole jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że my nie mamy za bardzo czasu żeby przeprowadzić jakieś skomplikowane przygotowania. W tej chwili rozpoczynamy maraton, zaraz będziemy grali co trzy dni i czasu na taką dogłębną analizę nie ma zbyt wiele. Jednak w tym momencie, mamy doświadczonych ludzi w sztabie i zrobią wszystko, aby tak przygotować zespół aby walczył do końca, bo ta walka pewnie będzie trwała do ostatniej kolejki. 

Myślicie już o przyszłym sezonie? Czy krystalizuje się już skład? Pewnie będzie dużo zależało od tego, czy zostaniemy w Ekstraklasie czy spadniemy do I ligi. 

Oczywiście, tak jak Pan powiedział, wszystko będzie zależało od tego gdzie będziemy grali. Jeśli będzie to Ekstraklasa to uważam, że będziemy mieli bardzo ciekawy zespół. Dołączą do niego wypożyczeni piłkarze z I czy II ligi, których pozyskaliśmy zimą. Są to bardzo ciekawi zawodnicy, wyróżniający się na tamtym poziomie. Są to młodzieżowcy, bo przypominam, że od przyszłego sezonu wchodzi przepis o młodzieżowcu, który musi występować na boisku Ekstraklasy przez cały mecz. Na pewno do jakiś roszad dojdzie, natomiast nie powinno tu być rewolucji kadrowej. Jednak spadek będzie wiązał się na pewno z jakimiś zmianami w zespole. W tej chwili nie chciałbym o tym mówić, bo robimy wszystko by to uratować. Natomiast, jeżeli nie daj Boże ten spadek się zdarzy to i tak zespół będzie bardzo silny. Jeśli nowe władze klubu dostaną zadanie szybkiego powrotu do Ekstraklasy, to myślę że będzie to do wykonania. Zwłaszcza, że sytuacja organizacyjna klubu jest bardzo dobra, po transferach Recy i Szymańskiego. Sytuacja klubu jest bardzo stabilna i tu nie ma żadnego ryzyka, że ewentualny spadek spowoduje upadek klubu. Na pewno tak nie będzie, ale dzisiaj wolałbym, żebyśmy o tym nie rozmawiali, bo my musimy i zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby Ekstraklasę uratować. Świadczy o tym także fakt, że po meczu w Gliwicach zwolniłem trenera, którego bardzo ceniłem i którego uważam za dobrego fachowca. 

Wspomniał Pan o nowych władzach. W przypadku spadku będziemy mieli nowy zarząd klubu?

Nie wiem, to są decyzje właścicielskie. Na pewno degradacja wiązała by się z konsekwencjami i ja się z tym liczę. O tym będzie decydował właściciel, ja wiem jakie popełniłem błędy, popełniliśmy błędy w ostatnich latach. Przejmowałem klub gdy był w II lidze, teraz jesteśmy w Ekstraklasie i o tym co działo się przez te siedem lat mojej prezesury można by dużo opowiadać i na pewno czas na taką opowieść przyjdzie. Dzisiaj nie rozważajmy wariantów pesymistycznych, tak jak powiedziałem, zrobię wszystko jako prezes klubu, żeby Ekstraklasę dla Płocka uratować. 

Ciężko się walczy o utrzymanie, gdy na trybunach zjawia się garstka kibiców. Oczywiście, wielki szacunek dla tych, którzy zjawiają się na trybunach i są na dobre i złe z zespołem, bo na pewno zawodnicy to odczuwają, jednak mecze m.in. z Legią czy Lechem pokazują, że ten stadion może się zapełnić.

Też bym nie nazywał tego garstką. Mamy średnią frekwencję cztery tysiące widzów i wcale to nie jest tak mało jak na Płock, jak na ten skansen jakim jest nasz stadion, jak na warunki w jakich przychodzi oglądać mecz i jak na wyniki, które osiągamy. Natomiast rzeczywiście, bez kibiców będzie ciężko. Te trzy czy cztery tysiące widzów na naszym stadionie i taka sama ilość np.: w Gliwicach wygląda zupełnie inaczej i zaręczam Państwu, że byśmy nie słyszeli tak negatywnych komentarzy o naszej frekwencji, gdybyśmy mieli nowoczesny stadion. Taki, który rzeczywiście pozwala w dobrych warunkach oglądać mecze i myślę, że ta liczba widzów też wyglądała by inaczej, gdy te trybuny były przy samym boisku. Ale teraz mamy warunki takie jakie mamy i liczę, że kibice będą nas wspierać w tych ostatnich, bardzo ważnych meczach, bo bez nich będzie ciężko. Dla nich gramy, dla nich pracujemy, ja to zawsze podkreślam, że jest to numer jeden. Właściciel, sponsorzy i przede wszystkim kibice. 

Dodaj komentarz

Close